*Violetta*
Dziś, to już jest ten dzień, mój najlepszy przyjaciel - Leon - obchodzi swoje osiemnaste urodziny. To niesamowite, pomyśleć, że już tyle czasu spędziliśmy będąc przyjaciółmi. Całe piętnaście lat.
Mam dla niego wyjątkowy prezent. Album z naszymi zdjęciami. Wtedy, jak mieliśmy zaledwie po pięć, sześć lat. I z teraz. Nasze wspólne przeżycia uwiecznione na papierze. Wygłupy, smutki, nasze copiątkowe wieczorki filmowe, wspólne spacery, wesołe miasteczko i wiele, wiele więcej.
Wiem, że on dziś organizuje przyjęcie dla wszystkich naszych kumpli ze Studio: Francesci, Camili, Ludmiły, Nati, Diego, Brodway'a, Federico i Maxi'ego. I oczywiście dla mnie.
Pomimo tej imprezy, obiecaliśmy sobie, że jutro spędzimy dzień całkiem sami. Wiele osób mówi, że to nie jest zachowanie pary przyjaciół, a dwojga zakochanych ludzi. Może to tak wyglądać, ponieważ przez naszą długą znajomość wiemy o sobie wszystko. Mimo tego, nigdy nie poczułam do szatyna nic więcej. On do mnie też.
*Dom Leona, Leon*
Nie mogę uwierzyć, że już za kilka godzin będę pełnoletni. Szykuje się na prawdę dobra impreza, ponieważ wszyscy - po za Violettą i Nati - mają już po osiemnaście lat. One będą musiały pilnować, czy wszystko jest z nami w porządku. Ktoś musi być trzeźwy, a nie będę to ja.
Pomimo tego i tak nie mogę się doczekać jutra. spędzę cały dzień w towarzystwie mojej najlepszej przyjaciółki.
Rozmyślając, poczułem, jak ktoś mnie przytula. Wiedziałem, że to ona:
- Cześć Violu, jak zwykle jesteś za wcześnie, a ja cenię sobie punktualność.
- Wiem - przerwała. - Leon, mam dla ciebie prezent, ale obiecaj, że otworzysz go jutro, gdy będzie nasz dzień.
- Dobrze, nie ma problemu.
Zeszliśmy na dół, w celu przygotowania wszystkiego na przyjęcie gości. Teraz zobaczyłem jak ona pięknie wygląda, jak zawsze. Jest ubrana w miętową sukienkę, sięgającą jej do kolan, z czarnym paskiem w talii, a do tego niebotycznie wysokie buty.
- Jak ty możesz w tym chodzić?
- Normalnie, gorzej jakby mnie ktoś gonił.
- Powiadasz - wtedy do głowy wpadł mi szatański pomysł.
Podbiegłem do Violetty nim się zorientowała, leżała na kanapie, a ja ją łaskotałem.
- Hahaha.... Leon przestań!
- Nie, w końcu dziś są moje urodziny i mogę robić co chcę.
- Ale ja jako twoja najlepsza przyjaciółka mogę mieć dość, a ty grzecznie mnie puścisz.
Zrobiła swoją uroczą minkę i ja, jak to ja, puściłem ją. Nigdy nie umiałem się powstrzymać, gdy tak na mnie patrzy.
*Godzinę później, Violetta*
Wszyscy się już zeszli, natomiast rodzice Leona już wychodzą.
Jubilat siedzi w pokoju i szykuje się do zabawy, a ja żegnam jego rodziców.
- Do widzenia Violetto. Mam nadzieję, że dzięki tobie ten dom będzie jeszcze jutro stał - powiedziała mama Leona.
- Tak będzie pani Verdas. Miłej podróży.
- Dziękuję.
Od razu po przekroczeniu progu rozbrzmiała głośna muzyka puszczona przez naszego DJ'a - Maxi'ego. Uwielbia to, a my nie musimy płacić.
Puścił muzykę - prawie że ślubną - na co ze schodów schodził Leon. I on, jak to on musiał coś wywinąć. Chciał mieć wielkie wejście, więc postanowił zjechać po poręczy. Nie przewidział przeszkód w postaci ozdób urodzinowych i spadł na podłogę. Wtedy z salonu dobiegły krzyki Fede:
- Jak my mamy z tobą pić, jak już jesteś pijany, nawet po poręczy nie umiesz zjechać.
Leoń, nim się podniósł zaczął przedrzeźniać Fede, a ja korzystając z okazji zrobiłam mu zdjęcie. aparat będę miała przez cały wieczór, dzięki temu będą nowe zdjęcia do albumu.
*Półtorej godziny później*
Wiedziałam, wiedziałam, że to nie może się skończyć dobrze. Impreza trwa zaledwie dwie i pół godziny, a chłopaki są już tak pijani, że nie rozumieją, co się dzieje. Dzięki temu mogłam zrobić Leonowi kilka... Dobra, kilkanaście fotek, dość żenujących. Teraz będę chciała mu zrobić następną. Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Widzisz tę panienkę - wskazałam na stojącą w kącie lampę. - Mówiła, że chce ci złożyć życzenia.
- Aha, już do niej idę.
Zrobił to, a ja pobiegłam, by ją wyłączyć, jeszcze się chłopak poparzy.
- Mała, jesteś taka gorąca - powiedział dotykając żarówki. - Ale trochę małomówna. Nie krępuj się, bo noc jeszcze młoda.
Ja szybko zrobiłam zdjęcie i odciągnęłam go od tej "interesującej konwersacji".
Wróciliśmy do salonu, gdzie Diego trzymał pusta butelkę po czerwonym winie. Wiedziałam co to oznacza.
Usiedliśmy w kółku i zaczęliśmy grać w butelkę. Pierwszy kręcił Leon, ku nieszczęściu wypadło na Fran.
- OK, więc musisz, musisz, musisz pójść do kuchni, wziąć musztardę i dorysować sobie kocie wąsy, a potem zrobić selfie i wrzucić je na Facebook'a.
- To ja wybieram pytanie - odezwała się Fran. Leonowi zrzedła mina gdy to usłyszał. Jednak pod naciskiem grupy wykonała zadanie. Teraz była jej kolej. Zakręciła, a ja pobladłam.
- Leon, masz przerąbane - stwierdziłam, gdy butelka wskazała na niego.
- Masz pójść na górę, ubrać kąpielówki i znieść jakąś miskę. A my w tym czasie przygotujemy ci dużo lodu i zimnej wody, bo twoim zadaniem jest wysiedzieć w tej misce piętnaście minut.
Mojemu przyjacielowi zrzedła mina, ale podniósł się dumnie, a w każdym razie na tyle, na ile pozwalały mu procenty we krwi.
Gdy wrócił, Francesca wsypała do miski półkilogramowy woreczek lodu i zalała go zimną wodą.
Leon z męską odwagą usiadł do miednicy i siedział. Nie wiem czym było to spowodowane, ale minę miał "cudowną". Gdy odczekał to piętnaście minut wyszedł, a ja szybko zrobiłam zdjęcie.
Gra w butelkę zdawała się nie mieć końca, ale ja i Nati zarządziłyśmy, po trzykrotnej wizycie sąsiadów, że pora iść spać.
Jutro czeka mnie niesamowity dzień, o ile Leon będzie w stanie cokolwiek zrobić.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle jak na pierwszy rozdział.
Następny już wkrótce,
Vicky i Zuzia
Dziś, to już jest ten dzień, mój najlepszy przyjaciel - Leon - obchodzi swoje osiemnaste urodziny. To niesamowite, pomyśleć, że już tyle czasu spędziliśmy będąc przyjaciółmi. Całe piętnaście lat.
Mam dla niego wyjątkowy prezent. Album z naszymi zdjęciami. Wtedy, jak mieliśmy zaledwie po pięć, sześć lat. I z teraz. Nasze wspólne przeżycia uwiecznione na papierze. Wygłupy, smutki, nasze copiątkowe wieczorki filmowe, wspólne spacery, wesołe miasteczko i wiele, wiele więcej.
Wiem, że on dziś organizuje przyjęcie dla wszystkich naszych kumpli ze Studio: Francesci, Camili, Ludmiły, Nati, Diego, Brodway'a, Federico i Maxi'ego. I oczywiście dla mnie.
Pomimo tej imprezy, obiecaliśmy sobie, że jutro spędzimy dzień całkiem sami. Wiele osób mówi, że to nie jest zachowanie pary przyjaciół, a dwojga zakochanych ludzi. Może to tak wyglądać, ponieważ przez naszą długą znajomość wiemy o sobie wszystko. Mimo tego, nigdy nie poczułam do szatyna nic więcej. On do mnie też.
*Dom Leona, Leon*
Nie mogę uwierzyć, że już za kilka godzin będę pełnoletni. Szykuje się na prawdę dobra impreza, ponieważ wszyscy - po za Violettą i Nati - mają już po osiemnaście lat. One będą musiały pilnować, czy wszystko jest z nami w porządku. Ktoś musi być trzeźwy, a nie będę to ja.
Pomimo tego i tak nie mogę się doczekać jutra. spędzę cały dzień w towarzystwie mojej najlepszej przyjaciółki.
Rozmyślając, poczułem, jak ktoś mnie przytula. Wiedziałem, że to ona:
- Cześć Violu, jak zwykle jesteś za wcześnie, a ja cenię sobie punktualność.
- Wiem - przerwała. - Leon, mam dla ciebie prezent, ale obiecaj, że otworzysz go jutro, gdy będzie nasz dzień.
- Dobrze, nie ma problemu.
Zeszliśmy na dół, w celu przygotowania wszystkiego na przyjęcie gości. Teraz zobaczyłem jak ona pięknie wygląda, jak zawsze. Jest ubrana w miętową sukienkę, sięgającą jej do kolan, z czarnym paskiem w talii, a do tego niebotycznie wysokie buty.
- Jak ty możesz w tym chodzić?
- Normalnie, gorzej jakby mnie ktoś gonił.
- Powiadasz - wtedy do głowy wpadł mi szatański pomysł.
Podbiegłem do Violetty nim się zorientowała, leżała na kanapie, a ja ją łaskotałem.
- Hahaha.... Leon przestań!
- Nie, w końcu dziś są moje urodziny i mogę robić co chcę.
- Ale ja jako twoja najlepsza przyjaciółka mogę mieć dość, a ty grzecznie mnie puścisz.
Zrobiła swoją uroczą minkę i ja, jak to ja, puściłem ją. Nigdy nie umiałem się powstrzymać, gdy tak na mnie patrzy.
*Godzinę później, Violetta*
Wszyscy się już zeszli, natomiast rodzice Leona już wychodzą.
Jubilat siedzi w pokoju i szykuje się do zabawy, a ja żegnam jego rodziców.
- Do widzenia Violetto. Mam nadzieję, że dzięki tobie ten dom będzie jeszcze jutro stał - powiedziała mama Leona.
- Tak będzie pani Verdas. Miłej podróży.
- Dziękuję.
Od razu po przekroczeniu progu rozbrzmiała głośna muzyka puszczona przez naszego DJ'a - Maxi'ego. Uwielbia to, a my nie musimy płacić.
Puścił muzykę - prawie że ślubną - na co ze schodów schodził Leon. I on, jak to on musiał coś wywinąć. Chciał mieć wielkie wejście, więc postanowił zjechać po poręczy. Nie przewidział przeszkód w postaci ozdób urodzinowych i spadł na podłogę. Wtedy z salonu dobiegły krzyki Fede:
- Jak my mamy z tobą pić, jak już jesteś pijany, nawet po poręczy nie umiesz zjechać.
Leoń, nim się podniósł zaczął przedrzeźniać Fede, a ja korzystając z okazji zrobiłam mu zdjęcie. aparat będę miała przez cały wieczór, dzięki temu będą nowe zdjęcia do albumu.
*Półtorej godziny później*
Wiedziałam, wiedziałam, że to nie może się skończyć dobrze. Impreza trwa zaledwie dwie i pół godziny, a chłopaki są już tak pijani, że nie rozumieją, co się dzieje. Dzięki temu mogłam zrobić Leonowi kilka... Dobra, kilkanaście fotek, dość żenujących. Teraz będę chciała mu zrobić następną. Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Widzisz tę panienkę - wskazałam na stojącą w kącie lampę. - Mówiła, że chce ci złożyć życzenia.
- Aha, już do niej idę.
Zrobił to, a ja pobiegłam, by ją wyłączyć, jeszcze się chłopak poparzy.
- Mała, jesteś taka gorąca - powiedział dotykając żarówki. - Ale trochę małomówna. Nie krępuj się, bo noc jeszcze młoda.
Ja szybko zrobiłam zdjęcie i odciągnęłam go od tej "interesującej konwersacji".
Wróciliśmy do salonu, gdzie Diego trzymał pusta butelkę po czerwonym winie. Wiedziałam co to oznacza.
Usiedliśmy w kółku i zaczęliśmy grać w butelkę. Pierwszy kręcił Leon, ku nieszczęściu wypadło na Fran.
- OK, więc musisz, musisz, musisz pójść do kuchni, wziąć musztardę i dorysować sobie kocie wąsy, a potem zrobić selfie i wrzucić je na Facebook'a.
- To ja wybieram pytanie - odezwała się Fran. Leonowi zrzedła mina gdy to usłyszał. Jednak pod naciskiem grupy wykonała zadanie. Teraz była jej kolej. Zakręciła, a ja pobladłam.
- Leon, masz przerąbane - stwierdziłam, gdy butelka wskazała na niego.
- Masz pójść na górę, ubrać kąpielówki i znieść jakąś miskę. A my w tym czasie przygotujemy ci dużo lodu i zimnej wody, bo twoim zadaniem jest wysiedzieć w tej misce piętnaście minut.
Mojemu przyjacielowi zrzedła mina, ale podniósł się dumnie, a w każdym razie na tyle, na ile pozwalały mu procenty we krwi.
Gdy wrócił, Francesca wsypała do miski półkilogramowy woreczek lodu i zalała go zimną wodą.
Leon z męską odwagą usiadł do miednicy i siedział. Nie wiem czym było to spowodowane, ale minę miał "cudowną". Gdy odczekał to piętnaście minut wyszedł, a ja szybko zrobiłam zdjęcie.
Gra w butelkę zdawała się nie mieć końca, ale ja i Nati zarządziłyśmy, po trzykrotnej wizycie sąsiadów, że pora iść spać.
Jutro czeka mnie niesamowity dzień, o ile Leon będzie w stanie cokolwiek zrobić.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle jak na pierwszy rozdział.
Następny już wkrótce,
Vicky i Zuzia
Świetny rozdział już się nie mogę doczekać kolejnego
OdpowiedzUsuńBuziak
Nati:*
Bardzo dziękujemy <3
UsuńCieszy nas fakt, że spodobał Ci się ten rozdział :)
Liczymy na częste odwiedziny :)
Vicky i Zuzia
<3
Kiedy kolejny rozdział?
UsuńMi również bardzo się podoba :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że dalsze losy Leona i Violetty będą równie śmieszne i ciekawe.
Czekam na next z niecierpliwością.
PS:Oni muszą być razem!
-Sally
Bardzo dziękujemy za miłe słowa <3
UsuńCieszy nas fakt, że rozdział Ci się spodobał.
Zuzia i Vicky
<3
Cudo!
OdpowiedzUsuńNajlepszy tekst Leona : Mała jesteś taka gorąca xD
Dziękujemy!
UsuńCo jak co, ale Zuzia ma wyobraźnie do żarcików ^^
Cieszymy się, że Ci się podoba :D
Zuzia i Vicky
<3
Jaki fajny!
OdpowiedzUsuńBardzo ładny wygląd bloga i ten rozdział!
Ach, nie mogę doczekać się drugiego.
Będę tu często zaglądać!
Pozdrawiam, Monika :D
Bardzo cieszy nas to, że rozdział Ci się podoba!
UsuńDziękujemy :D
Zuzia i Vicky
<3
Śliczny bardzo mi się podoba!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny i Monika ma rację. Przeuroczy wygląd bloga!
Beso :*
Bardzo dziękujemy i cieszymy się, że rozdział Ci się spodobał :D
UsuńZuzia i Vicky
<3
Pierwszy rozdział bardzo mnie zaciekawił
OdpowiedzUsuńTekst Leona rozwala mnie od środka
Mała, jesteś taka gorąca
Zapraszam na mojego bloga dopiero zaczynam mam nadzieje że zajrzysz
www.story-leonetta-para-siempre.blogspot.com
Na pewno zajrzymy i cieszymy się, że się podoba ^^
UsuńDziękujemy
Zuzia i Vicky
<3