sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 6

*Leon*
Nie mogę uwierzyć! Jak ona mogła takie coś powiedzieć? Byliśmy przyjaciółmi od, od... Prawie od zawsze.Wiem, że coś się mogło między nami popsuć, zmienić, w końcu oboje dorastamy, ale bez przesady. Wiem, że być może miał na to wpływ nasz wczorajszy pocałunek, to znaczy prawie pocałunek. Ale nic nie mogłem na to poradzić, podoba mi się. Tak, w końcu przyznałem przed samym sobą, że ona mi się podoba, a to co dla mnie robi, utwierdza mnie w przekonaniu, że jej także na mnie zależy. Może to przyjaźń, ale ja co raz mniej utrzymuję się w przekonaniu, że przyjaźń damsko - męska na prawdę istnieje. Prędzej czy później zamieni się w miłość. W zasadzie, przyjaźń, to już jakiś stopień miłości, a w relacji przyjaciel - przyjaciółka z każdą chwilą się pogłębia. W związku z tym dochodzi do wyznania uczucia przez jedną ze stron. Wcześniej lub później, ale wydaję mi się, że zawsze musi do tego dojść. W takiej sytuacji, albo będzie się miało szczęście, co z kolei wiąże się z założeniem szczęśliwego związku. Natomiast, jeśli będzie się miało pecha, można stracić szansę na miłość, jednocześnie tracąc i ukochaną, i najlepszą przyjaciółkę.
Zastanawia mnie tylko, czemu Violetta tak strasznie próbuje mnie zranić. Czym na to zasłużyłem?
Przecież, skoro wieloletnia przyjaźń pogłębia miłość, to ona też coś do mnie czuje, ale może, może....
Może boi się tego uczucia? Nie! Nic nie może usprawiedliwiać tego, co mi zrobiła.

*Violetta*
Jestem rozdarta. Na prawdę nie wiem co mam zrobić. Leon i Alex, Alex i Leon. Oboje są atrakcyjni, przystojni, z każdym z nich łączy mnie jakaś więź. Wiadomo, Leon, to mój najlepszy przyjaciel, a z Alexem znam się dopiero kilka lat, ale... Właśnie, zawsze jest jakieś "ale".
Leon, z nim łączy mnie wyjątkowo głębokie uczucie. ~ szybko zganiłam się za tę myśl. Przyjaźń, z zielonookim łączy mnie tylko i wyłącznie przyjaźń. Ale nie mogę zaprzeczyć, że coś do niego czuję, ta magia, która się pojawia, gdy jesteśmy razem, to jak na mnie patrzy, jak mnie przytula, tak z uczuciem, jego usta, które ostatnio chciały mnie pocałować, które ja chciałam pocałować... Stop!!!
Z kolei Alex, gdy tylko pojawił się w naszej klasie, coś do niego poczułam, nie wiem co, ale gdy dziś śpiewałam, dla niego, to było coś naprawdę niesamowitego.
- Przepraszam, że przerywam... - usłyszała głos Alexa. - Rozmyślania tak pięknej pani - po tych słowach na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. - Ale czy pójdziemy na spacer?
- Tak.
Wyszliśmy ze studia i udaliśmy się w stronę parku.
- Wiesz Violu bardzo mi się podobała ta piosenka. Nie wiem czy ją śpiewałaś dla mnie czy dla kogoś innego, ale ...
- Nie Alex! Nie ma żadnego "ale" ta piosenka była dla Ciebie- powiedziałam nie do końca pewnie,
- W takim razie bardzo mi miło i wiesz ja też chciałbym coś dla Ciebie zaśpiewać.
Usiedliśmy na ławce obok siebie. Po chwili Alex zaczął  śpiewać :

Nie jestem ptakiem, nie latam.
Nie namaluje obrazu,
Nie jestem poetą, twórcą,
Jestem po prostu sobą!

Z gwiazd nie potrafię nic czytać
I księżyca wciąż nie zniże
Nie jestem niebem, ni słońcem
Jestem sobą!

Lecz są rzeczy, które wiem
Chodź tutaj, pokażę ci!
W twoich oczach widzę, co możemy osiągnąć, 
Wyobraź sobie!

Możemy ubarwiać kolorami duszy
Możemy krzyczeć "Yeeeea!" 
Możemy latać, nie mając skrzydeł
Na słowach tej piosenki.
Kryjąc mnie w twym głosie...

Nie jestem pięknym zachodem słońca
Nic nie sprawi, że tak się stanie
Nie jestem księciem niebieskim
Jestem sobą!

Lecz są rzeczy, które wiem.
Chodź tutaj, pokażę ci!
W twoich oczach widzę, co możemy osiągnąć,
Wyobraź sobie!

Możemy barwic kolorami duszy
Możemy krzyczeć "Yeeeea!" 
Możemy latać, nie mając skrzydeł
Na słowach tej piosenki.
Kryjąc mnie w twym głosie...

To nie przeznaczenie
Ani szczęście, że przyszłaś do mnie...
Wyobraźmy sobie,
Że to magia przywiodła cię tu.

Możemy ubarwiać kolorami duszy.
Możemy krzyczeć "Yeeeea!" 
Możemy latać, nie mając skrzydeł
Na słowach tej piosenki.
Kryjąc mnie w twym głosie..


- Jejku! Dziękuję Alex, jesteś kochany.
- ma sprawy. To ja chciałbym Ci podziękować.
- Za co? - spytałam zdziwiona.
- Za to, że zgodziłaś się pójść ze mną na bal - odrzekł.
- Alex nie musisz, ja chciałam z Tobą iść z resztą nie miałam nawet pary na bal, więc idealnie się złożyło.
- Jak to, a Leon? Od zawsze chodziliście razem na bale, dlaczego teraz nie? Rozstaliście się?
- Co? My z Leonem nie byliśmy nigdy razem. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Przy Leonie nie czuję się tak jak przy Tobie - wyznałam.
- To znaczy? - zapytał.
- Jak jesteś obok mnie to czuję się ważna, kochana i jedyna w swoim rodzaju - a przy Leonie, bezpieczna, chciana, piękna, idealna ~ syknęła na mnie moja podświadomość.
- Naprawdę? Bo wiesz ja się czuję dokładnie tak samo - rzekł z lekkim uśmiechem.
- Alex czy ja Ci się podobam? - zapytałam niepewnie.
- Oczywiście! Jesteś bardzo mądra, piękna i bardzo Cię lubię. Naprawdę - powiedział i przybliżył się do mnie.
- Jeśli chcesz możesz mnie pocałować - powiedziałam.
- Tak chcę - rzekł i przybliżył się do mnie.
Nasze twarze dzieliły milimetry, kiedy to nagle....


Proszę to rozdział 6 :D
Przepraszamy, że tak późno, ale tu wina spada na mnie (Vicky) ostatnio mam napięty grafik.
Oczywiście w wakacje postaramy się nadrobić stracony czas i pisać częściej. Uwierzcie na słowo. Jak historia się rozkręci to będziecie zdumieni  ile mamy wyobraźni <3

Jak myślicie co przerwie romantyczne chwilę Vilu i Alexa, a może to nie będzie coś, ale ktoś?
Dajcie znać jak Wam się podobał ten rozdział i co chcecie zobaczyć w następnym.
Czekamy na plusiki i komentarze, bo one nas bardzo motywują do kreatywnego pisania.

Zapraszam także na nasze główne blogi:
"Teraz wiem, że ziemia jest niebem~Leonetta" (Zuzi)
Miłość Leonetty  (Vicky ( Jakby co to inny blog niż ten, po prostu zbieg nazw :D ))

Buziaki <3 I Udanych Wakacji
Życzą:
Zuzia i Vicky
<3

wtorek, 9 czerwca 2015

Rozdział 5

*Violetta*
Siedzieliśmy wspólnie, oglądając następne zdjęcia,  kolejne i jeszcze inne. Razem wyszło ich równo trzysta trzydzieści osiem. Wraz z każdym obrazkiem, przywoływali co raz to więcej wspomnień.
W końcu zdjęcia w albumie się skończyły, jedzenie i picie zniknęło z koszyka. Leon wstał i się wyprostował. Wyciągnął lewo rękę i sprawdził zegarek. 
-Późno już, prawie 17:00- rzekł.
-Nie mów, że spędziłam z Tobą tak dużo czasu, hahaha zaraz chyba oszaleję- rzekłam i się uśmiechnęłam.
-Wiesz co Viola, ten dzień był lepszy od wczorajszego- stwierdził.
-Dlaczego? Wczoraj miałeś swoje oficjalne osiemnaste urodziny!
-Wiem, tylko wczoraj prawie w ogóle nie spędziłem z Tobą czasu, nie tyle co dziś. Chcę Ci podziękować za to co dla mnie zrobiłaś, za ten album, za to, że zawsze ze mną jesteś i wiem, że zawsze będziesz. Chcę Ci powiedzieć, że jesteś dla mnie bardzo ważna.
-Leon ty dla mnie też jesteś ważny i nie musisz dziękować za prezent za jakiś czas mi się odwdzięczysz. Pomożesz mi tu posprzątać?- zapytałam.
-Dla Ciebie wszystko!- odrzekł uśmiechnięty.
Posprzątaliśmy nasz piknik i udaliśmy się w stronę mojego domu, bo Leon uparł się by mnie odprowadzić.
Cały czas mam wrażenie, że się zmienił. Kiedyś popychał mnie w drodze do domu, wskakiwał na barana i się wygłupiaj. Jego życie osobiste też jakoś ucichło. Zero dziewczyn od bardzo dawna, czyżby miał jakoś sekretną dziewczynę albo był gejem! Chociaż nie to nie możliwe, przecież podrywał dziewczynę-lampę, więc to nie to.
Idziemy razem pod rękę, jakaś para się do nas uśmiechnęła. Dlaczego? To, że trzymamy się za ręce jak oni nie oznacza, że jesteśmy parą.
Czy możliwe, że Leon się we mnie kocha. Nie mogę w to uwierzyć! Leon mnie podrywa! To straszne!... Zaraz co?! Zawsze się w nim kochałam, ale nie chcę stracić najlepszego przyjaciel. Jeśli nam nie wyjdzie, to starce obu i chłopaka i przyjaciela. Dobrze jest jak jest. Tylko czy Leon myśli tak samo?
Po kilku minutach ciszy doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki, że mnie odprowadziłeś- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Lubię Cię taką, nawet bardzo- powiedział.
-Jaką?
-Taką uśmiechniętą i radosną. Różnisz się od innych dziewczyn i dlatego chcę byś była...
-Twoją najlepszą przyjaciółką do końca świat- dokończyłam za niego- nie martw się ja nią będę bez względu na wszystko. Jeszcze raz dzięki!
On spojrzał na mnie smutno i przygnębiającą. Za pewne chciał powiedzieć coś innego, ale nie mogę pozwolić sobie na stratę Leona. Po prostu nie mogę!
-Jeszcze raz Sto Lat! Nie przesadzają z tą wolnością osiemnastolatków- powiedziałam i przysunęłam się do Niego. Przytuliłam go, a on mnie czule objął. Nie tak jak się obejmuję przyjaciółki. Odsunęłam się odruchowo od Niego i pomachałam ręką. Szybko się odwróciłam i przez przypadek potknęłam się o kamienie i ...
Leon mnie złapał. Spojrzałam mu głęboko w jego zielone oczy. On spojrzał na moje usta, nagle zbliżył swoją twarz do mojej, zamknął oczy i wysunął usta. On chcę mnie pocałować?!
W sumie też tego chcę! Wysunęłam usta w jego stronę...
Nie! Nie mogę się całować z najlepszym przyjacielem! Nigdy nam tego nie zrobię. Nasze twarze dzieliły milimetry już czułam jego oddech na moich ustach...
Szybko obróciłam głowę i dał mi soczystego buziaka w policzek, nie wiem czy tego chciał. Pewnie nie, ale cóż...
Chyba czuł się zakłopotany więc powiedziałam szybko:
-Dzięki! Cześć!
I uciekłam w stronę domu.
Podobam się swojemu najlepszemu przyjacielowi. Co ma robić?
Śmiać się czy płakać?
Chyba płakać, czemu mu nie pozwoliłam się pocałować? Ja też go kocham i to od bardzo dawna. Być może bylibyśmy już parą. Chcę tego pocałunku. Jak nikt inni, jaka ja byłam głupia!
Resztę dnia i noc spędziłam na rozmyślaniu co by było gdyby pocałowała się z Leonem.

- Poniedziałek, szkoła - 
- Dzieci, z końca semestru, w szkole odbędzie się bal. Jego tematyka to wieczorowy bal maskowy, dlatego, panowie, garnitury, panie długie suknie i  oczywiście, wszyscy obowiązkowo maski - powiedziała Angie 
Po ustaleniu wszystkich szczegółów dotyczących balu, wróciliśmy do lekcji.
Niestety nie mogłam się skupić, ponieważ po głowie wciąż chodził mi mój pocałunek z Leonem. Stop! Myśmy się nie całowali. Ale było tak blisko. Obróciłam głowę w lewo, gdzie siedział mój przyjaciel, wraz ze swoim kolegą ~ Alexem. Muszę przyznać, że są bardzo przystojni, obydwaj. Ale co by nie było, to zielonooki wygrywa wszelką walkę na temat wyglądu. Jak by na to nie patrzeć, to grecki Adonis, ale Alex ma coś w sobie. 
- Violetto - moje rozmyślania przerwała nauczycielka. - Violetto, trzy razy wołałam cię do zagrania piosenki, jeszcze raz, a będziesz zajęcia kończyć na korytarzu, po za salą. 
- Dobrze, przepraszam.
Podeszłam skruszona i zawstydzona do klawiszy i zaczęłam wygrywać moją nową piosenkę  

Chwyć mnie za dłoń, trzymaj blisko siebie
Darem jest każdy oddech, nie wiemy co przyniesie nam jutro
Lecz wiem, że potrzebuję cię, pokazujesz mi prawdę
I jakoś do ciebie dotrę

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy

Nie potrafię ukryć tych wypłakanych łez
Nic nie może mnie ruszyć, nigdy cię nie opuszczę
Chcę ujrzeć twoją twarz i ukryć się w twym zbudzeniu
Na tyle długo jak jesteś ze mną

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy

Zerwij w swym umyśle łańcuchy
Walcząc na oślep poprzez ciemność
Wiem, że mnie słyszysz, oddałabym swe życie
Gdyby mogło cię to ochronić przed tym

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy


- Angie, tą piosenkę chciałabym zaśpiewać na naszym festiwalu.
- Dobrze.

W klasie rozległy się brawa, ale ich nie słuchałam. Teraz, jak i przez całą piosenkę, parzyłam w oczy jednego chłopaka. I  nie był nim Leon, a Alex. Posłał mi swój piękny uśmiech, przez co zielonooki spiorunował nas wzrokiem.
Po lekcji wyszłam z sali, a od razu przy drzwiach, do rozmowy porwał mnie Alex.
- Violu, twoja piosenka była wspaniała, a wykonanie jeszcze lepsze - po tym komplemencie poczułam, jak do moich policzków napływa krew.
- Dziękuję... - szepnęłam lekko speszona.
- Posłuchaj, ja chciałem cię spytać, czy...
- Hej, nie denerwuj się - powiedziałam uspokajająco.
- Dobrze, czy pójdziesz ze mną na bal?
Nie wierzę, wewnętrznie już zemdlałam. Oczywiście, że tak, zwłaszcza, że od kilkunastu dni czuję do niego coś więcej. Ale nie jest tak silne jak uczucie do Leona ~ krzyczy na mnie podświadomość.
Nie! Leon to tylko przyjaciel, a z Alexem, może uda mi się stworzyć coś więcej. 
- Tak, pójdę. 
Porwał mnie w ramiona i okręcił wokoło.siebie. Gdy mnie postawił, pocałował mój policzek i szepnął:
- Dziękuję - po czym odszedł.
Pobiegłam szczęśliwa do Leona.
- Idę z Alexem na bal! - krzyknęłam do niego.
- Jak to, myślałem, że pójdziemy razem, tak jak chcieliśmy.
- To było kilka lat temu. Teraz chcę pójść z nim, zrozum, on mi się podoba. A my musimy dać sobie trochę dystansu.
- Ok, chcesz dystansu, to proszę - odwrócił się na pięcie.
- Leon, nie o to mi chodziło! Leon!
- Dobra, idę, tego chcesz. 
- Leon, wracaj tu!
- Nie ma sensu z tobą gadać!
- Leon!
- Co? - spytał zły.
- Nie chcę się kłócić. Po prostu musimy przestać być nierozłączni.
Teraz nic nie odpowiedział, tylko spojrzał na mnie smutno i odszedł. Z moich oczu popłynęły łzy.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto 5!
Mamy nadzieję, że się Wam podoba :D
Zostawicie komentarz i plusik :*
Pamiętajcie im więcej kom tym rozdziały dłuższy! :D
Buziaki :*
Zuzia i Vicky
:* :3 ^^