wtorek, 9 czerwca 2015

Rozdział 5

*Violetta*
Siedzieliśmy wspólnie, oglądając następne zdjęcia,  kolejne i jeszcze inne. Razem wyszło ich równo trzysta trzydzieści osiem. Wraz z każdym obrazkiem, przywoływali co raz to więcej wspomnień.
W końcu zdjęcia w albumie się skończyły, jedzenie i picie zniknęło z koszyka. Leon wstał i się wyprostował. Wyciągnął lewo rękę i sprawdził zegarek. 
-Późno już, prawie 17:00- rzekł.
-Nie mów, że spędziłam z Tobą tak dużo czasu, hahaha zaraz chyba oszaleję- rzekłam i się uśmiechnęłam.
-Wiesz co Viola, ten dzień był lepszy od wczorajszego- stwierdził.
-Dlaczego? Wczoraj miałeś swoje oficjalne osiemnaste urodziny!
-Wiem, tylko wczoraj prawie w ogóle nie spędziłem z Tobą czasu, nie tyle co dziś. Chcę Ci podziękować za to co dla mnie zrobiłaś, za ten album, za to, że zawsze ze mną jesteś i wiem, że zawsze będziesz. Chcę Ci powiedzieć, że jesteś dla mnie bardzo ważna.
-Leon ty dla mnie też jesteś ważny i nie musisz dziękować za prezent za jakiś czas mi się odwdzięczysz. Pomożesz mi tu posprzątać?- zapytałam.
-Dla Ciebie wszystko!- odrzekł uśmiechnięty.
Posprzątaliśmy nasz piknik i udaliśmy się w stronę mojego domu, bo Leon uparł się by mnie odprowadzić.
Cały czas mam wrażenie, że się zmienił. Kiedyś popychał mnie w drodze do domu, wskakiwał na barana i się wygłupiaj. Jego życie osobiste też jakoś ucichło. Zero dziewczyn od bardzo dawna, czyżby miał jakoś sekretną dziewczynę albo był gejem! Chociaż nie to nie możliwe, przecież podrywał dziewczynę-lampę, więc to nie to.
Idziemy razem pod rękę, jakaś para się do nas uśmiechnęła. Dlaczego? To, że trzymamy się za ręce jak oni nie oznacza, że jesteśmy parą.
Czy możliwe, że Leon się we mnie kocha. Nie mogę w to uwierzyć! Leon mnie podrywa! To straszne!... Zaraz co?! Zawsze się w nim kochałam, ale nie chcę stracić najlepszego przyjaciel. Jeśli nam nie wyjdzie, to starce obu i chłopaka i przyjaciela. Dobrze jest jak jest. Tylko czy Leon myśli tak samo?
Po kilku minutach ciszy doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki, że mnie odprowadziłeś- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Lubię Cię taką, nawet bardzo- powiedział.
-Jaką?
-Taką uśmiechniętą i radosną. Różnisz się od innych dziewczyn i dlatego chcę byś była...
-Twoją najlepszą przyjaciółką do końca świat- dokończyłam za niego- nie martw się ja nią będę bez względu na wszystko. Jeszcze raz dzięki!
On spojrzał na mnie smutno i przygnębiającą. Za pewne chciał powiedzieć coś innego, ale nie mogę pozwolić sobie na stratę Leona. Po prostu nie mogę!
-Jeszcze raz Sto Lat! Nie przesadzają z tą wolnością osiemnastolatków- powiedziałam i przysunęłam się do Niego. Przytuliłam go, a on mnie czule objął. Nie tak jak się obejmuję przyjaciółki. Odsunęłam się odruchowo od Niego i pomachałam ręką. Szybko się odwróciłam i przez przypadek potknęłam się o kamienie i ...
Leon mnie złapał. Spojrzałam mu głęboko w jego zielone oczy. On spojrzał na moje usta, nagle zbliżył swoją twarz do mojej, zamknął oczy i wysunął usta. On chcę mnie pocałować?!
W sumie też tego chcę! Wysunęłam usta w jego stronę...
Nie! Nie mogę się całować z najlepszym przyjacielem! Nigdy nam tego nie zrobię. Nasze twarze dzieliły milimetry już czułam jego oddech na moich ustach...
Szybko obróciłam głowę i dał mi soczystego buziaka w policzek, nie wiem czy tego chciał. Pewnie nie, ale cóż...
Chyba czuł się zakłopotany więc powiedziałam szybko:
-Dzięki! Cześć!
I uciekłam w stronę domu.
Podobam się swojemu najlepszemu przyjacielowi. Co ma robić?
Śmiać się czy płakać?
Chyba płakać, czemu mu nie pozwoliłam się pocałować? Ja też go kocham i to od bardzo dawna. Być może bylibyśmy już parą. Chcę tego pocałunku. Jak nikt inni, jaka ja byłam głupia!
Resztę dnia i noc spędziłam na rozmyślaniu co by było gdyby pocałowała się z Leonem.

- Poniedziałek, szkoła - 
- Dzieci, z końca semestru, w szkole odbędzie się bal. Jego tematyka to wieczorowy bal maskowy, dlatego, panowie, garnitury, panie długie suknie i  oczywiście, wszyscy obowiązkowo maski - powiedziała Angie 
Po ustaleniu wszystkich szczegółów dotyczących balu, wróciliśmy do lekcji.
Niestety nie mogłam się skupić, ponieważ po głowie wciąż chodził mi mój pocałunek z Leonem. Stop! Myśmy się nie całowali. Ale było tak blisko. Obróciłam głowę w lewo, gdzie siedział mój przyjaciel, wraz ze swoim kolegą ~ Alexem. Muszę przyznać, że są bardzo przystojni, obydwaj. Ale co by nie było, to zielonooki wygrywa wszelką walkę na temat wyglądu. Jak by na to nie patrzeć, to grecki Adonis, ale Alex ma coś w sobie. 
- Violetto - moje rozmyślania przerwała nauczycielka. - Violetto, trzy razy wołałam cię do zagrania piosenki, jeszcze raz, a będziesz zajęcia kończyć na korytarzu, po za salą. 
- Dobrze, przepraszam.
Podeszłam skruszona i zawstydzona do klawiszy i zaczęłam wygrywać moją nową piosenkę  

Chwyć mnie za dłoń, trzymaj blisko siebie
Darem jest każdy oddech, nie wiemy co przyniesie nam jutro
Lecz wiem, że potrzebuję cię, pokazujesz mi prawdę
I jakoś do ciebie dotrę

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy

Nie potrafię ukryć tych wypłakanych łez
Nic nie może mnie ruszyć, nigdy cię nie opuszczę
Chcę ujrzeć twoją twarz i ukryć się w twym zbudzeniu
Na tyle długo jak jesteś ze mną

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy

Zerwij w swym umyśle łańcuchy
Walcząc na oślep poprzez ciemność
Wiem, że mnie słyszysz, oddałabym swe życie
Gdyby mogło cię to ochronić przed tym

Znajdę sposób
Zbuduję nowy świat poza bólem
Znajdę sposób, abyś był bezpieczny
Po wsze czasy


- Angie, tą piosenkę chciałabym zaśpiewać na naszym festiwalu.
- Dobrze.

W klasie rozległy się brawa, ale ich nie słuchałam. Teraz, jak i przez całą piosenkę, parzyłam w oczy jednego chłopaka. I  nie był nim Leon, a Alex. Posłał mi swój piękny uśmiech, przez co zielonooki spiorunował nas wzrokiem.
Po lekcji wyszłam z sali, a od razu przy drzwiach, do rozmowy porwał mnie Alex.
- Violu, twoja piosenka była wspaniała, a wykonanie jeszcze lepsze - po tym komplemencie poczułam, jak do moich policzków napływa krew.
- Dziękuję... - szepnęłam lekko speszona.
- Posłuchaj, ja chciałem cię spytać, czy...
- Hej, nie denerwuj się - powiedziałam uspokajająco.
- Dobrze, czy pójdziesz ze mną na bal?
Nie wierzę, wewnętrznie już zemdlałam. Oczywiście, że tak, zwłaszcza, że od kilkunastu dni czuję do niego coś więcej. Ale nie jest tak silne jak uczucie do Leona ~ krzyczy na mnie podświadomość.
Nie! Leon to tylko przyjaciel, a z Alexem, może uda mi się stworzyć coś więcej. 
- Tak, pójdę. 
Porwał mnie w ramiona i okręcił wokoło.siebie. Gdy mnie postawił, pocałował mój policzek i szepnął:
- Dziękuję - po czym odszedł.
Pobiegłam szczęśliwa do Leona.
- Idę z Alexem na bal! - krzyknęłam do niego.
- Jak to, myślałem, że pójdziemy razem, tak jak chcieliśmy.
- To było kilka lat temu. Teraz chcę pójść z nim, zrozum, on mi się podoba. A my musimy dać sobie trochę dystansu.
- Ok, chcesz dystansu, to proszę - odwrócił się na pięcie.
- Leon, nie o to mi chodziło! Leon!
- Dobra, idę, tego chcesz. 
- Leon, wracaj tu!
- Nie ma sensu z tobą gadać!
- Leon!
- Co? - spytał zły.
- Nie chcę się kłócić. Po prostu musimy przestać być nierozłączni.
Teraz nic nie odpowiedział, tylko spojrzał na mnie smutno i odszedł. Z moich oczu popłynęły łzy.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto 5!
Mamy nadzieję, że się Wam podoba :D
Zostawicie komentarz i plusik :*
Pamiętajcie im więcej kom tym rozdziały dłuższy! :D
Buziaki :*
Zuzia i Vicky
:* :3 ^^

4 komentarze:

  1. Piękny plis niech następny będzie szybciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo!
      Uwierz robimy wszystko co w naszej mocy by pisać szybciej, ale czasem po prostu brakuję nam czasu.
      Dziękujemy za przeczytanie i za cierpliwość.
      Wielkie dzięki! :D
      Zuzia i Vicky
      Buziaki :*

      Usuń
  2. Jak mogłas skłócic leonettę?
    No jak (Płacz)
    Dlaczego? Dlaczego?
    Dobra juz mi przeszło....chwila....jednak nie
    dobra dobra juz jest ok...chyba ale mniejsza o to
    rozdział super
    czekam na next
    kocham i pozdrawiam XTiniX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swoją przyczynę, proszę się na nas nie gniewać :)
      Dziękujemy za przeczytanie i zapraszamy po więcej.
      Zuzia i Vicky
      Buziaki :*

      Usuń